Poznaj naszą historię

Kiedy zaczynałam moją firmę Spell’s Little Fashion – jeszcze pod inną nazwą nigdy nie pomyślałam, że możemy dojść do tego momentu.

Rok 2015 bo to właśnie wtedy narodził się pomysł, bo..narodziła się Liwia 🙂

Pomysłów na siebie miałam wiele, wiele czasu zajęło mi szukanie właściwej drogi, jednak gdy dowiedziałam się, że pod sercem noszę córeczkę, wiedziałam, że chcę tworzyć produkty dla Małych Księżniczek. Przez okres ciąży przeszłam szkolenia, kursy i skończyłam przebranżowienie, bo pomysł to jedno, a umiejętności to drugie. Czekało mnie spore wyzwanie, jednak wiedziałam, że mam pod sercem małego człowieka, którego już wtedy kochałam nad życie – ona była moim motywatorem.

Gdy Liwia przyszła na świat życie wywróciło się do góry nogami, każda mama wie o czym piszę 🙂 Starałam się pogodzić obowiązki bycia mamą z przygotowaniem otwarcia malutkiego biznesu, nieraz miałam momenty zwątpienia, jednak z pomocą przyszła moja rodzina.

01.04.2016 to wtedy rozpoczęłam przygodę ze Spell’s Little Fashion 🙂 Data magiczna , bo to przecież Prima Aprilis, jednak moje “drugie dziecko” było całkiem na serio. Kupiłam dwie domowe maszyny, parę metrów materiałów i marzyłam o cudzie. Wtedy jeszcze nie dowierzałam, że to zrobiłam. Jaka ja byłam z siebie dumna, a jaka ja byłam przerażona. Pierwsze kroje, pierwsze szycia powstawały w naszym malutkim mieszkanku, które zawsze wyglądało tak jakby przeszedł tam huragan. Jeden pokój przeznaczony na krojenie i szycie, drugi na karmienie i przewijanie, możecie sobie wyobrazić 🙂 Z paczkami na pocztę chodził mój mąż:) to były czasy…Kiedy zamówień było coraz więcej na pomoc przyszła Mama. Przeniosłyśmy się do mojego rodzinnego domu, pracownia powstała na poddaszu, zbudował mi ją Tata z pomocą mojego Brata 🙂

Kiedy miałyśmy już swoje idealne miejsce do pracy, wszystko szło jakoś łatwiej, były duże stoły, miejsce na laptopa, miejsce na materiały, łzy szczęścia płynęły mi po policzku. Mogłam pracować z Liwką. Nie dowierzałam, że to się dzieje naprawdę. Na pracownię czekałam prawie rok, ale było warto. Praca szła szybciej, jednak przyszedł moment, w którym potrzebna była Nam pomoc, bo były okresy kiedy musiałyśmy pracować do późnych godzin wieczornych, z czasem przyszły kolejne osoby z rodziny i pojawiła się Kasia 🙂 wspaniała Kobieta , która ma swoją szwalnię, wiedziałam, że moje produkty są w dobrych rękach. W szyciu widać pasję i oddanie, każda niteczka na swoim miejscu 🙂

Ostatni rok nie był jednak dla Nas dość łaskawy, gdyż musiałyśmy zmierzyć się z chorobą Mamy i praca zeszła na dalszy plan. Przyszedł jednak moment, w którym obie chciałyśmy czegoś więcej, nie poddawałyśmy się, zarówno w walce o życie jak i w walce o to co stworzyłyśmy. Wiedziałam, że potrzeba Nam zmian. Mama uwielbiała tworzyć nowe rzeczy i jak tylko lepiej się czuła przychodziła do Nas do pracowni, zdążyłyśmy jeszcze stworzyć piękny wzór i rozpocząć REWOLUCJĘ MARKI z Sebą:) Seba to Człowiek z sercem na dłoni, pozytywna pokrewna Dusza 🙂

…Mama teraz jest wśród Aniołów, ale praca mnie do niej przybliża, koi mój ból, widzę ją w każdym zakątku pracowni, będzie obecna w moich myślach i sercu NA ZAWSZE.

Teraz w pracowni jesteśmy we trzy: Ewelina, Milena i ja- Karolina:) jednak to nie wszyscy:) Pewnie Was to nie zdziwi jeśli powiem, że jesteśmy Rodziną:) Dodatkowo pracuje z Nami cały czas Kasia ze swoim zespołem, dołączyła Natalia i od niedawna Sebastian 🙂 RODZINA to nie tylko więzy krwi:) Rodzina to ludzie, którzy Cię wspierają, którzy w Ciebie wierzą i którzy nie odejdą kiedy masz cięższe chwile, a wyciągną do Ciebie pomocną dłoń.

Przeszłyśmy OGROMNĄ REWOLUCJĘ:)

TakieSame to wspaniała RODZINA:)